Tak często nie rozumiemy tego, co się w naszym życiu dzieje. Tak często po prostu nie wiemy, co będzie dla nas lepsze, jak się zachować, co zrobić. To nieprawda, że wystarczy wierzyć w Boga, by wszystko wiedzieć. Nasze życie jest ciągłym trudem, poszukiwaniem odpowiedzi, szukaniem najlepszej drogi. Maryja też nie wiedziała. „Jak się to stanie?” - pytała. Czy odpowiedź Anioła była wystarczająco jasna? Nie wiem.
W historii Kościoła pytanie o zakończenie ziemskiego żywota Matki Chrystusa pojawiało się wielokrotnie. Około 377 roku pytanie to zadał Epifaniusz, otwierając wielką dyskusję na temat końca Jej życia. Święto przejścia Maryi z ziemskiego życia w wieczne Kościół określał tradycyjnie mianem „zaśnięcia”. Święto Wniebowzięcia przyjęte zostało w VI wieku (nazwa pojawiła się pod wpływem Sakramentarza Gregoriańskiego).
Obraz pochodzi z XII wieku, ma korony papieskie. Maryja trzyma Jezusa na lewej ręce, a Jezus ma w ręku Ewangelię. W Rzymie panuje przekonanie, że ten obraz wiele razy uratował Rzym, stąd nazywaja go Ocaleniem Ludu Rzymskiego. W dawnych czasach był bowiem zwyczaj, że - na wzór Arki Przymierza - podczas klęsk i niebezpieczeństw noszono ten obraz po ulicach Rzymu.
Od początku XIV zaczęły pojawiać się inscenizacje, bądź to ruchowe w czasie procesji, bądź to grane na scenie przy jednym z ołtarzy lub przy wszystkich czterech. Inscenizacje w czasie procesji polegały na umieszczaniu na wozach żywych obrazów, objaśnianych przez narratora. Do Polski zwyczaje te dotarły dzięki jezuitom, którzy osiagnęli mistrzostwo w tego rodzaju inscenizacjach.
W Polsce od wieków szczególnym kultem otaczano procesję na Boże Ciało. W czasach okupacji hitlerowskiej oraz przez dłuższy okres PRL w Krakowie zakazane było odprawianie procesji z Wawelu na Rynek Główny. Obawiano się narodowo-patriotycznego nastawienia uczestników, „niewygodnych” dla ówczesnych władz homilii. Dopiero 14 czerwca 1979 roku komunistyczne władze umożliwiły ogólnokrakowską procesję na Rynek Główny.
Patrząc za Jezusem ku Niebu, nie zapominajmy, że kończy się okres wielkanocnej spowiedzi. Na uporządkowanie swojego serca przez tych, którzy ciągle jeszcze odkładają obowiązek corocznej spowiedzi, o jakim mówią przykazania kościelne, jest jeszcze tylko dwa tygodnie. A w przyszłą niedzielę Zesłanie Ducha Świętego.
Najbardziej chyba jednak potrzebujemy Ich w konfesjonale. To tam dzieją się w nas sprawy najważniejsze, często trudne, czasem bolesne. To tam patrzymy sobie prosto w oczy. Tam stajemy najbardziej prawdziwi. Tam potrzebujemy Ich mądrości, Ich miłosierdzia, a czasem i surowego słowa, które pomoże się zmobilizować.
W homilii kardynał zwrócił uwagę na to, "że po przeżyciach ostatnich dni, naznaczonych aresztowaniem, męką i śmiercią Mistrza, uczniowie nadal się obawiają i dlatego gromadzą się za zamkniętymi drzwiami. Ale zamknięte drzwi nie stanowią już żadnej przeszkody dla Zmartwychwstałego. Odtąd ma on dostęp do każdego miejsca na ziemi, gdzie człowiek odkupiony Jego krwią żyje i umiera, pracuje i cierpi, kocha i tęskni".
W zmartwychwstaniu Chrystusa najpełniej objawiło się Boże miłosierdzie. Dzięki łasce chrztu mamy udział w miłosiernej miłości Boga. Niech ta niedziela, w której duchowo wędrujemy do sanktuarium w Łagiewnikach i do innych sanktuariów, będzie również dniem dziękczynienia za sakrament chrztu świętego – te słowa Ojca Św. przypomniał Metropolita Krakowski podczas sumy odpustowej sprawowanej po raz pierwszy przy nowym ołtarzu polowym.
W niedzielny poranek wielkanocny w kościołach biją dzwony, mimo wczesnej pory gromadzą się rzesze ludzi, wokół kościoła wyruszają procesje rezurekcyjne. Obraz ten jest nam wszystkim dobrze znany, chociaż nie z naszych parafialnych doświadczeń. U nas tradycyjnie Rezurekcja jest w sobotę. Oczywiście nie tylko u nas.
Radość wyraża się także w kolorze szat liturgicznych, które są w tym dniu różowe (od XVI w.), a ołtarze bywają przyozdobione kwiatami. Jest to bardzo stara tradycja, a wzięła się stąd, że niegdyś Wielki Post był o wiele krótszy, a rozpoczynał się właśnie po tej niedzieli. Był to więc ostatni dzień radości przed postem. Teraz jest dniem, który uświadamia nam, że zbliża się dzień wielkiej radości, jakim jest Zmartwychwstanie.
Wierni gromadzą się, by w obecności wystawionego Najświętszego Sakramentu rozważać Zbawczą Mękę Chrystusa Pana. Pieśnią, zwaną "Pobudką", która ma skierować myśli ku Chrystusowi cierpiącemu, zaczynają śpiew. Ta chwila ma uświadomić zebranym grzeszność człowieka i przypomnieć popełnione nieprawości.
I o tę większą miłość chodzi, a nie o niezjedzonego pączka, niewypalonego papierosa, zgaszony telewizor czy komputer. O wiekszą miłość do Boga i do ludzi, którzy są obok nas. W jaki sposób wyrazimy tę miłość, ma drugorzędne znaczenie. Samo poszukiwanie wielkopostnego postanowienia już tworzy w nas tę przestrzeń miłości, w której łatwiej będzie Boga spotkać. Dlatego nie rezygnujmy z tych postanowień.
W homilii wygłoszonej do zgromadzonych chorych kard. Stanisław Dziwisz przypomniał genezę święta: „We wspomnienie Matki Bożej z Lourdes zaprosił nas do Bazyliki Bożego Miłosierdzia Czcigodny Sługa Boży Jan Paweł II. on bowiem 13 maja 1992 roku postanowił, by każdego roku 11 lutego w całym Kościele był obchodzony Światowy Dzień Chorego.
Są dwa ogromne błędy w myśleniu, często popełniane przez chrześcijan. Jeden, że chrześcijanin nie powinien brać udziału w ziemskich radościach i przyjemnościach, bo to cierpienie szybciej zbliża do Boga, Jezus za nas umierał, i na cierpieniu powinniśmy się skupić. A drugi, że chrześcijanin nie powinien płakać i smucić się, bo przecież Jezus zmartwychwstał i czeka nas wieczne szczęście.
Sami schorowani czy nie, spotykamy na swojej drodze wielu cierpiących. Wzorem naszego postępowania powinna być postawa miłosiernego Samarytanina z Ewangelii Łukaszowej: „Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go.
Przy wejściu do świątyni spostrzegł ich przebywający tam stary człowiek, noszący imię Symeon. Ewangelista Łukasz napisał o nim: "Był to człowiek prawy i pobożny, a Duch Święty spoczywał na nim." (Łk 2,25). Wiedział on z wcześniejszego objawienia mu przez Ducha Świętego, że nie umrze, nim nie zobaczy Zbawiciela. Gdy więc spostrzegł Maryję i Józefa wnoszących Jezusa do świątyni, odczuł, że właśnie przybywa tu Mesjasz.
Papież Benedykt XVI podczas spotkania ekumenicznego w Kolonii powiedział: "Podziały między nami są sprzeczne z wolą Jezusa i sprawiają, że jesteśmy dla ludzi niewiarygodni." Dlatego, jako chrześcijanie, weźmy sobie do serca zdanie zapisane w Dziejach Apostolskich w odniesieniu do Młodego Kościoła: "Jeden duch i jedno serce ożywiało wszystkich wierzących" (Dz 4,32).
W niedzielę przed uroczystością Objawienia Pańskiego ulicami stolicy po raz drugi przeszedł Pochód Trzech Króli. Każdemu Królowi towarzyszył duży, kolorowo ubrany orszak, jednemu w strojach azjatyckich, drugiemu - afrykańskich, trzeciemu - europejskich. W orszaku szły wielbłądy, konie. Słowa kolędy „Nic Monarchów nie odstrasza” były bardzo na czasie. Ani dwudziestostopniowy mróz nie odstraszył, ani diabły, które chciały zmylić drogę.
Jan Chrzciciel, syn Elżbiety i Zachariasza, spokrewniony przez swą matkę z Jezusem - synem Maryi, był Jego rówieśnikiem (sześć miesięcy starszy). Ewangelista Łukasz podaje, że zarówno narodziny Syna Bożego, jak i Jana, poprzedzone były zwiastowaniem przez anioła. Zachariasz, który był kapłanem, doznał widzenia anioła podczas pełnienia funkcji kapłańskich w Przybytku przed Bogiem.
Kapłan w swych rękach przynosi nam Ciało i Krew Chrystusa, każdego dnia, sprawując święty obrzęd Eucharystii, uobecniający Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa. Składa siebie i nas na ołtarzu, ofiarowując Bogu - in persona Christi. Kapłan jest naszym ojcem duchowym, spowiednikiem, czułą matką i bratem, spieszącym z pomocą na każde wezwanie.
O mędrcach nie wiemy prawie nic. Biblia mówi: „oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: "Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon" (Mt 2,1-2). Herod wskazał drogę, prosząc o potwierdzenia miejsca narodzenia w drodze powrotnej. Ze względu na bezpieczeństwo Dzieciątka, mędrcy wrócili inną drogą.
W 1987 roku Papież Jan Paweł II ogłosił swą szóstą encyklikę: "Redemptoris Mater" (o Błogosławionej Maryi Dziewicy w życiu Pielgrzymującego Kościoła), w której wskazał na znaczenie Osoby Maryi w Boskim Planie Zbawienia. To dzięki Jej "fiat", które wyrażało pełne oddanie się Bogu, Jego niepojętej woli, "Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas."
Wspaniałe jest to, że dzięki wierze możemy zjednoczyć się we wspólnocie Kościoła jako dzieci jednego Ojca, mając świadomość tego, iż każdy okres roku kościelnego, od Bożego Narodzenia, poprzez Wielki Post, Wielkanoc, Zesłanie Ducha Św., aż do kolejnego Adwentu, otwiera przed każdym z nas i przed całą Wspólnotą Kościoła nowe horyzonty.
Uroczystość Chrystusa Króla została ustanowiona 11 grudnia 1925 roku przez Piusa XI encykliką Quas primas, w 1600 rocznicę Soboru w Nicei, który dogmatycznie ogłosił równość Jezusa z Bogiem Ojcem. Od roku 1969 jest obchodzona na zakończenie roku liturgicznego, dla podkreślenia, że wszystko ma swój początek i koniec w Chrystusie.
Dzień poświęcenia kościoła jest ważny, bo to jakby dzień jego narodzin. „Urodziny” kościoła obchodzimy w parafiach uroczyście. Nie zawsze jednak jest ten dzień znany: gdy kościół ma kilkaset lat, a nie zostało to wyraźnie zapisane w dokumentach, albo gdy dokumenty zginęły w pożarze czy podczas wojny.
Dzień Papieski obchodzony jest zawsze w niedzielę przed rocznicą wyboru Kardynała Wojtyły na papieża. W tym roku jest to 11 października. Charakterystyczne tekturowe puszki, z którymi w naszej parafii stoją członkowie Akcji Katolickiej i ministranci, są co roku napełniane i monetami, wrzucanymi szczególnie przez dzieci, i banknotami o dość pokaźnym nominale. Każdy daje tyle ile może, i o to chodzi. O łączność z biedniejszymi. O okazane serce.
Co roku papież przygotowuje na ten dzień orędzie i hasło. Hasło jest ogłaszane 29 września (dla nas prawie roczne wyprzedzenie, ale pamiętajmy, że w innych krajach Dzień ten jest w innym terminie), aby poszczególne episkopaty miały czas na ustalenie własnych obchodów, znając już temat. Natomiast orędzie jest przekazywane 24 stycznia, w dzień Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy.
Dogmaty ogłasza się uroczyście zazwyczaj wtedy, gdy pojawia się, lub wyjątkowo mocno narasta herezja, zaprzeczająca wyznawanej przez Kościół prawdzie. Kościół ogłasza dogmat nie po to, by przedstawić coś nowego, ale by wspomóc wiernych. By wierni, słuchając wielu podszeptów, nie dali się zwieść. By mieli pewność w co mają wierzyć, co jest zgodne z naszą katolicką wiarą.
Zapewne dużo mniej osób wie o Wspólnocie Krwi Chrystusa. Powstała w 1808 r. jako „Bractwo Przenajdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa”. Założył ją kanonik Franciszek Albertini, wspomagany przez św. Kaspra del Bufalo (1786-1837), a oprócz podtrzymywania kultu Krwi Chrystusa celem było pełnienie dzieł miłosierdzia.