Duże uznanie zyskał zbiorem Hymnów kościelnych (Kraków,1598). Wiele z jego utworów jest tłumaczeniem hymnów średniowiecznych, zwykle brewiarzowych, w których znajdujemy powagę rozważań dogmatycznych. Wśród nich mamy oczywiście przekład hymnu Stabat Mater w dwóch częściach.
Maryjny strumień w poezji
O boleściach Panny
Stanisław Grochowski urodził się na Mazowszu (1542 rok). Zmarł w Krakowie 30 stycznia 1612 roku. Kształcił się u jezuitów w Pułtusku, gdzie słuchał nauk ks. Jakuba Wujka. Później utrzymywał przyjaźń z ks. Piotrem Skargą. Święcenia przyjął w 1573 roku. Poza poezją panegiryczną wypowiadał się Grochowski w liryce religijnej. Duże uznanie zyskał zbiorem Hymnów kościelnych (Kraków,1598). Wiele z jego utworów jest tłumaczeniem hymnów średniowiecznych, zwykle brewiarzowych, w których znajdujemy powagę rozważań dogmatycznych. Wśród nich mamy oczywiście przekład hymnu Stabat Mater w dwóch częściach (cz. I Stabat Mater Doloroso i cz. II Eja Mater, fons amoris). Motywy maryjne w poezji Stanisława Grochowskiego są rozsiane w całej jego twórczości na różny sposób.
Osobliwością Grochowskiego jest dedykowany małemu królewiczowi Władysławowi Wirydarz albo Kwiatki rymów duchowych o dziecięciu Panu Jezusie (Kraków, 1607), w którym opisuje przeżywanie szczęścia Matki Bożej i Dzieciątka Jezus. Tomik ten jest czymś zupełnie nowym w poezji polskiej. Zawiera wiersze dla dzieci. Matka Boża przemawia tu językiem dostępnym dla dziecka. Autor stosuje zdrobnienia (Matka do słowika) i włącza świat dziecięcy Jezusa, nad którym ona czuwa, otacza Go czułością i darzy pieszczotami: "Uśni, Dziecię, uśni moje, uspokój członeczki Twoje" (Kołysanki dziecięce). Motywy te wprowadzone przez Grochowskiego do rodzimej poezji, były w następnych latach podejmowane i upowszechniane. Tu odnajdujemy początki kolędy barokowej. Na uwagę zasługuje także scenariusz widowiska pasyjnego Hierozolimska procesja (Kraków, 1607).
ks. prałat Stefan Misiniec
Stanisław Grochowski
PROZA O BOLEŚCIACH PANNY NAŚWIĘTSZEJ [II]
Cna Matko, źrzódło miłości,
Niech czuję gwałt Twej żałości,
Dozwól mi z sobą płakać.
Święta Matko, dopuść na mię,
Niech ran Syna Twego znamię
Mam w sercu swym wyryte.
Twego Syna zranionego,
Tak barzo dla mnie zbitego,
Ze mną mękę podzielaj.
Niech z Tobą i z moim Panem
Ból czuję ukrzyżowanem,
Dokąd duch ciało żywi.
Pragnę stać pod krzyżem z Tobą,
Dzielić się z Twoją osobą
Tak surowym płaczem Twym.
Ze wszech panien Panno zacna,
Proszę, bądź tak na mię baczna,
Daj się z Tobą napłakać.
Niech gorzką śmierć pańską noszę,
Krzyż i rany jego, proszę,
Na sercu niech uważam.
Daj mi też być poranionym
Tym krzyżem, być upojonym
Przez miłość Chrystusową.
Takim ogniem rozpalony,
Przez Cię, Panno, obroniony
Niech będę dnia sądnego.
Niech mię ten krzyż Pański broni,
Śmierć Chrystusowa ochroni,
Niech szczyci łaska Jego.
Kiedy ciało pójdzie w ziemię,
Niech dusza, niebieskie plemię,
Wiecznej chwały nie traci. Amen.
KAŻDEGO DNIA NA NIESZPÓR
BŁOGOSŁAWIONEJ PANNY BOGARODZICE
PIEŚŃ, KTÓRĄ ZOWIEMY "MAGNIFICAT"
Wielbi, duszo moja, swego
Pana dobrotliwego,
A duch mój upatrując swego Zbawiciela,
W nim samym, nie w kim inszym zażywa wesela.
Bo wejrzał w ciche serce niewolnice swojej,
Skąd da każdy naród dank szczęśliwości mojej.
Bowiem wielkimi darami uczczonam od Tego,
Którego moc przedziwna, imię święte Jego.
A tych, co się Go boją, tak barzo miłuje,
Że z narodu ich naród płynący toż czuje.
Dokazał mocy swojej w Synu, swym ramieniu,
Rozproszył pyszne, nie chcąc ich mieć na baczeniu
Złożył z wysokich tronów tyranny wielmożne,
A na ich miejsca wsadził w pokorę zamożne.
Tenże tych, co łaknęli, napełnił dobrami,
A niezbożne bogacze puścił nędznikami.
Przyjął do łaski sługę Izraela cnego,
Wspomniał i użył nad nim miłosierdzia swego.
Ta była obietnica Jego ojcom naszym,
Abrahamowi z potomstwem jego wiecznym czasem
A Ty, Ojcze, miej chwałę z Synem pośrzednikiem
I z Duchem, bóstwa tegoż wiecznym ucześnikiem.
Jakoś ją miał z początku, nieśmiertelny Panie,
Miej i dziś, i na wieki. Amen, niech sie stanie.
ANJELI DO JÓZEFA
Cyprysu, buku i inego drzewa,
Według potrzeby tobie przyniesiewa,
Tylko zrozumiej matczyno żądanie,
A nie mieszkając miej o tym staranie.
JÓZEF DO ANIOŁÓW
To moja przednia cześć, to moja chwała,
Służyć mej Paniej, co by rozkazała.
Niemniej Dziecięciu kocham się serdecznie,
Zgoła obiema chcę służyć statecznie.
A iż im służąc oboje miłuję,
To, co potrzeba, z chęcią nagotuję.
MATKA DO SŁOWIKA
Słowiczku, ptaszeczku leśny,
Nauczony wdzięcznych pieśni,
Przyleć z głoskiem ulubionym,
Przybądź z gardłkiem ucieszonym.
Ratuj matkę śpiewającą,
Przy syneczku swym siedzącą.
Aza rychlej uśnie z twego
Śpiewania tak rozkosznego?
Co się bawisz przy szelicie?
Lepiej z ludźmi, ile zimie.
Gotowe potrzeby prze cię;
Samo cię nakarmi dziecię.
Przyleć, mistrzu ptactwa wszego,
Do Jezusa maluczkiego.
Przybądź do kolebki mojej,
Nie ujdziesz zapłaty swojej.
Kiedy tu zetrwasz śpiewając,
Pokłon Panu swemu dając,
Słowiczku mój, nie potrzeba,
Weźmie cię z sobą do nieba.